seks telefon

W słonecz nym blasku woda lała się strugami z dachu. Na dziedzińcu nie było żywej duszy prócz kochanek od seksu przez telefona; stał na kamiennym progu swej izby. Twarz jego wyrażała dziwną bezradność, gdy pani podeszła do niego. Nie odezwał się, spytała więc cicho: - Mówiłeś z nim? - Niewiele. flirciarz z nim rozmawiał, widziałem. Wkrótce później rzekł: - Bał się trochę o was wszystkich, kiedy powódź stała się groźna. Przyszło mu więc na myśl, iżby zejść w dolinę oraz rozejrzeć się, jak się wam powodzi. flirciarz opowiedział mu, jak się sama ze wszystkim uporałaś.